Forum www.akadseniora.fora.pl Strona Główna www.akadseniora.fora.pl
Forum Aktywnego Seniora
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mazury

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.akadseniora.fora.pl Strona Główna -> Twórczość własna seniorów
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MariannaLopaciuk




Dołączył: 20 Paź 2013
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:05, 10 Maj 2015    Temat postu: Mazury

Dedykowane pani profesor Władysławie Marii Francuz.

-To, cześc, Władziu, ja już jadę.
-A majtki wzięłaś?
- Bez majtek do biednych bym należała, a przecież mam ranczo. O. Krowy niedaleko.
-Siedlisko raczej.. Regina ostro rusza samochodem drogą puszczańską, poprzedzielaną korzeniami drzew. To skraj Puszczy Piskiej, niedaleko miejscowości Faryny. Kiedyś był tu PGR, a kilkoro warszawiaków kupłło te nieużytkowane grunty rolne. Zasiał się las, trochę dosadzono i nie wiadomo kiedy ta nowa część połączyła się z niebotycznym starodrzewem Puszczy Piskiej. Naturalnie i sztucznie odnawia się las, widziałam, jak rosly kępy młodnika. Szukałam w nich maślaków, na zamierających świerkach często szukały pozywienia dzięcioły. Jak werbel, to stukanie niosło się daleko w zielonej gluszy powtarzane stacatto. Zaczarowany świat puszczy lubiłam naprzemian tonąć w głebokim cieniu. aby po chwili wejść w rozgrzaną przestrzen, pachnącą żywicą. Daleko mi było do niej, ale zawsze chetnie korzystałam z zaproszenia Reginy. Na emeryturze, sama, postanowila wybudować tam dom, drewniany. Dokonała tego przy pomocy miejscowych cieśli, I na polance już, między starym i nowym pokoleniem lasu stanęło siedlisko. Wiosną koncertowaly tam liczne, leśne ptaki. Pole położone bliżej obsadziła właścicielka krzakami pigwowca, żeby owoce były materiałem na nalewki.
- Jak ty się nie boisz tu sama mieszkać? - To pytanie padało zawsze z ust gości, zapraszanych tam nałogowo przez Renię. Siedzi tu od maja do listopada, uciekając z Warszawy. Do dziś nie doprowadzono tam elektryczności. Jest agregat na niezbędne potrzeby energetyczne, butla gazowa. Wieczorem przyjemnie jest posiedzieć przy lampie naftowej. Bardzo mnie cieszą wtedy te długie, wieloznaczne cienie przedmiotów w salonie. Oczywiście, jest kominek z wielkich polnych kamieni.
- Nocujemy na pięterku. Po wieczornych biesiadach trudno czasem wejść po schodach.
- Oczywiście, najwiekszą atrakcją jest grzybobranie. W zależności od stopnia "mokrości", zaczyna się niekiedy w lipcu! Władzia szaleje. To bliska koleżanka Reni, jeszcze ze studiów. Jak one potrafią pielęgnować tę przyjażń.!
A moje zauroczenie Mazurami trafiło mnie jeszcze podczas nauki w siedleckim liceum im. Jadwigi, potocznie zwanej wtedy "Królówką". Bardzo rywalizowaliśmy z męskim liceum im. B.Prusa, który ongiś pobierał nauki w S. Obydwa na wysokim poziomie edukacyjnym. Od podstawówki byłam harcerką. Najpierw czerwoną, póżniej wróciliśmy do przedwojennego poziomu tej organizacji skautowskiej. Opiekowałam się młodszymi harcerzami z podstawówki. A w IX klasie postanowiłyśmy wyjechać na obóz... Na Mazury, które wtedy zaczynały być modne.. K. I. Gałczynski już nie żył. Zaczynała się jego legenda.
Opiekował sie nami, samymi dziewczynami "Wujek" Pietrasik, stary harcerz, który z niejednego pieca chleb jadł. Stale żartujący, jowialny, pogodny, brat łata. Wykombinował w jednostce wojskowej 3 stare namioty, sprzęt oraz kocioł do gotowania zup. Jedziemy cały dzień z Siedlec. Po drodze same przesiadki, czekanie na połączenia. Ostrów Maz., Małkinia, Ostrołęka. Wieczorem dopiero połączenie do Szczytna. Chyba przesiedzieliśmy tam całą noc. A świetlistym porankiem wysiadamy w miejscowości PUPY! Śmiech powszechny. Wujek stwierdza: 'No to pupy do Pup przywiozłem." Nasi dzielni urzędnicy po wojnie spolszczyli niemiecką nazwe wsi Puppen (Lalki w tłum.) i bez oporów ją tak nazwali. Spychowem nazwano tę osadę dopiero w 1960r. Na szczęście pomysł powstał w związku z powieścią, a potem filmem "Krzyżacy". Do obozowiska doszłyśmy chyba piechotą. Obszerna polanka w lesie nad brzegiem jeziora. Może to był Zyzdrój Mały, moze Ciche, nie pamiętam,bo najważniejszy był las i woda.
Same musimy rozbić namioty, umocnić śledziami, wybudować prycze. Kombinujemy, jak i gdzie postawić latrynę. Najpierw losujemy namioty...
- O, czort, my, nasz zastęp,ma ten z łatami. Nie jest piękny. Żeby wytrzymał. Na środku postawilysmy maszt. Jak się mają obecne survivale do tej spontanicznej, radosnej instalacji i pradziwego uczucia "lekkości bytu"? W ruch idą siekierki, noże. Czym tam jeszcze możemy pracować, to czynimy... Udalo się. 3 duże namioty, 2 małe kwatermistrza i kadry. Dni płyną wypełnione, naturalnymi na obozie, czynnościami. Rano gwizd wyrywa nas z prycz... Najgorsze, że trzeba myć się w jeziorze, brr. Gimnastyka, apel, śniadanie. Plan dnia. Najciężej z gotowaniem. Kasza się nie wiedzieć czemu przypala. W zupie pływają igły sosnowe. Wodę pitną chyba dowożono ze wsi. Co trzy dni dyżur w kuchni. Dobrze, że przyjechala żona wujka, druhna Bronia, bardzo pomocna. Już nikt głodny nie chodził. Wieczorami ognisko. Śpiewy niosą się po spokojnej tafli jeziora. Druhna Ala Wolska (aktorka obecnie) pięknie gra na gitarze. Nikt nas nie niepokoi, śpię pod gołym niebem. Ale pewnej nocy podczas nocnej warty, słyszę jakieś szelesty. To omamy, ptaszyska - nocna akustyka lasu.
- Którejś nocy budzi nas burza. Szaleje wiatr, gromy walą w jezioro... Z przerażeniem patrzymy, jak dach namiotu unosi się wysoko i odpływa, niczym samotny, powykręcany żagiel. Katastrofa. Deszcz leje się na nasze głowy, pościel, ubrania. Wybiegamy na plac. Maszt złamany. A na dodatek, nie wiedzieć skąd, pojawiają się jakieś chlopięce sylwetki. Chcą pomagać, a my drzemy się ze strachu. Okazało się pózniej, że niedaleko nas rozbili obóz chłopcy z technikum, ze Śląska. Zwabiły ich nasze syrenie śpiewy. Tej nocy mieli ukraść flagę. Burza dogodziła nam wszystkim. Musiałyśmy się przeniesć do ocalałych namiotów. Zreszta, nadchodził koniec naszej leśnej przygody. Jeszcze było wspólne, pożegnalne ognisko, a potem odprowadzali nas chłopcy nocą. Nastepnie myśmy ich odprowadzały... I tak do rana. Jaka byłam dumna, że przy moim boku znalazł sie Konrad.
- Tak wtedy Mazury weszły w moje życie. Nie przypuszczalam, że za jakis czas, zamieszkam niedaleko, w Karwicy Mazurskiej, nad Jeziorem Nidzkim. I że los ześle mi tam takie znaki, które zaważą mocno na moim dalszym życiu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
joanna




Dołączył: 09 Kwi 2014
Posty: 224
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:48, 26 Maj 2015    Temat postu:

Super! Sama jestem zauroczona Mazurami!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hanna




Dołączył: 04 Maj 2015
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:23, 10 Lip 2015    Temat postu:

Ja tak samo, pięknie tam jest.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babajaga




Dołączył: 30 Gru 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:02, 30 Lip 2015    Temat postu:

A uprawiacie sporty wodne na Mazurach? Jeśli tak, to jakie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marcelina_kusmier




Dołączył: 08 Sie 2015
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:18, 09 Sie 2015    Temat postu:

Jedynym sportem na który się nadaję, to wędkarstwo. Nie wiem jak wy ale osobiście nie mam sił na to aby robić coś bardziej absorbującego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
joanna




Dołączył: 09 Kwi 2014
Posty: 224
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:09, 27 Sie 2015    Temat postu:

Wędkarstwa jest według mnie niesamowicie nudnym sportem. Ale niektórych to odpręża.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
babajaga




Dołączył: 30 Gru 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:30, 31 Sie 2015    Temat postu:

Mnie to także kompletnie nie kręci. Wolę kajaki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Łucja




Dołączył: 26 Lip 2013
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:40, 07 Paź 2015    Temat postu:

Nigdy się nie bawiłam w wędkarstwo i też mnie to nie kręci, ale kajaki jak najbardziej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.akadseniora.fora.pl Strona Główna -> Twórczość własna seniorów Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin